Pomiędzy dwoma łóżkami leżał nagi chłopak.
Rossalie i Vanessa wybuchnęły śmiechem. Oparły się o futrynę drzwi i ledwo stały na nogach.
- Ale tyłeczek ma całkiem ładniusi- uśmiechnęła się Vanessa.
- Ta dziewczyna też ma całkiem fajny tyłek- powiedział Jamie, który właśnie wszedł do pokoju. Dziewczyna, która spała na łóżku, miała długie rude włosy i piegowate plecy, równie jak chłopak była naga i odkryta kołdrą.
Jamie wyminął Rossalię i podszedł do chłopaka i kopnął go lekko w żebra. Chłopak cicho jęknął.
- Fabian, wstawaj i idź ubrać majtki, panienki tu są- po słowach Jamie'go, obudzony wstał. Rossalie szybko zakryła oczy dłonią, cicho chichocząc. Fabian ją wyminął i poszedł do pokoju, który chyba do niego należał.
- Kto to był?- Rossalie zapytała, odsłaniając już oczy.
- To był Fabian Hilson, trener Vanessy i mój- niestety- przyrodni brat.- Jamie wyganiał leżącą na łóżku dziewczynę.
- Ojej, będę ćwiczyć z przystojniakiem- pisnęła Vanessa.- I puścił do mnie oczko, bo byłam na tyle mądra, że nie zakryłam oczu. Żałuj, bo już nigdy go możesz nie ujrzeć bez matek.- Dała kuksańca Rossalie.
Gdy rudowłosa dziewczyna wyniosła się z tego pokoju, nowe uczennice weszły do swojego nowego pokoju. Wjechały walizkami pod samą szafę i zaczęły już się rozpakowywać, gdy zobaczyły jak wygląda ich "mundurek".
Strój składał się z białej koszuli, czarnej marynarki z logiem Akademii, o wiele za krótkiej, czarnej spódniczki mini, zdobionych w różnie wzory rajstopy i bardzo wysokie szpilki. Wszystkiego było po dwie sztuki, nie wliczając sześciu koszul na każdy dzień tygodnia- poza niedzielą. W pokoju były dwie szafy. Jedna po prawej, druga po lewej. Rossalie dostała tę po lewej, ponieważ wybrała łóżko po lewej. Były też dwie komody, w których był również kolejny zestaw stroi i bielizna.
Drugi stój składał się z czarnego, sportowego topu, białej bokserki, która miała nadruk na plecach Nowicjusz 69 Akademia im. P. McLucky- Bokserka wyglądała trochę jak koszulka do gry w football i była na prawdę ogromna-, w zestawie znajdowały się jeszcze bardzo krótkie i bardzo obcisłe spodenki, wysokie, czarne coversy i ciemno-szara bluza z kapturem z rękawami trzy czwarte.
Bielizna była natomiast okropna. Koronkowy stanik, koronkowe majtki i- na szczęście- zwykłe czarne skarpetki, wszystkiego po osiem. Znalazła również piżamę, była on zrobiona równie z czarnej koronki i jak na wzrost Rossalie sięgaja do połowy ud. Niestety nie było do tego spodenek.
Ten dyrektor to jakiś zboczony psychopata, pomyślała Rossalie. Myślała, że ktoś podmienił jej ubrania, ale Vanessa miała takie same zestawy. Na szczęście wzięłam własną bieliznę.
- Rossalie za dziesięć minut, masz zjawić się na sali treningowej numer 4. I przebież się w strój do treningów. Jest w komodzie!- Krzyknął Jamie z małego korytarzyka i najwyraźniej wyszedł.
- O mój Boże, ja mam to założyć?!- krzyknęła Rossalie.
- Mi się podobają- zachwalała Vanessa.
- Ty się ubierasz w takie coś na co dzień- spiorunowała ją wzrokiem.
Rossalie wzięła z komody strój do treningów i poszła do łazienki, by się przebrać.
Pomieszczenie było całkiem duże i nieprzyjemne. Wszystkie elementy były w barwach bieli, czerni i szarości. Osobiście lubiła taki klimat, ale to wyglądało okropnie.
Rossalie przebrała się w wybrany strój. Spodenki ściskały ją przy zakończeniach, a w tej koszulce wyglądała jak w worku na ziemniaki, ale jak taki strój jest wymagany, to musi go założyć.
/\/\/\
Sala treningowa numer 4 była mała, prostokątna i zimna. Na połowie dłuższej ściany były poprzyczepiane, różnego rodzaju bronie, od łuków do najróżniejszych sztyletów. Na ścianie, na wprost drzwi wejściowych, było duże lustro.
Wyglądam całkiem seksownie w tym stroju, pomyślała Rossalie przyglądając się sobie w lustrze.
Na ścianach obok broni i na wprost, były różne tarcze. Na środku sali było poustawiane kilka manekinów, również z tarczami na piersi. Bardziej przy końcu sali, koło lustra były maty do Yogi itp.
Jamie stał przy ścianie z bronią w podobnym stroju do Rossalie, tylko on miał dłuższe spodenki i nie miał topu, który był widoczny, gdy Rossalie podnosiła ręce, ponieważ koszulka miała bardzo szeroko wycięte otwory na ręce.
Rossalie podeszła do trenera.
- Jaką bronią chciałabyś się posługiwać?- zapytał odwracając się do niej twarzą.
- Hmm... Tata zawsze mnie uczył strzelać z łuku, ponieważ mama strzelała i dzięki łukowi tata zawdzięczał jej życie...
- Dobra przestań, nie obchodzi mnie twoja rodzina.- przerwał jej. Zdjął ze ściany drewniany zwykły łuk, który był dla początkujących. Wręczył go dziewczynie, później wziął kołczan z sześcioma strzałami.- Dobra, pokarz co umiesz... Traf z tej pozycji w tamtego manekina.- Wskazał ręką drewniany słup z czerwoną tarczą. Wzięła od niego kołczan, zarzuciła na jedno ramie. Wyjęła z niego jedną strzałę, nałożyła na cięciwę, napięła ją. Ułożyła ramiona w odpowiedniej pozycji i strzeliła w sam środek tarczy. Gdy wyjęła następną strzałę, Jamie nie wiadomo z jaki powodów, pociągnął w dół za jej koszulkę, tak mocno, że się przerwała i Rossalie została w topie.
- A to za co?!- krzyknęła i go spoliczkowała. Tak mocno go uderzyła, że przez chwilę piekła ręka ją. Jamie złapał się za czerwony polik.
- Ta koszulka ci tylko przeszkadzała- powiedział, dziwnie spokojnym głosem.
- To było trzeba mnie poinformować o tym, a nie zrywać jej z mojego ciała!- to zdanie bardzo dziwnie zabrzmiało. Rossalie wycelowała w niego strzałą, ale gdy tylko ją wypuściła, Jamie się na nią rzucił.
/\/\/\
Jak Wam się podoba nowy rozdział? Jest bardzo dziwny i nie wiem czy taki rodzaj pisania Wam się podoba. Jeśli ktoś wyłapie błąd napiszcie, w którym zdaniu, a ja go zmienię. Proszę o komentarze :)
Rossalie i Vanessa wybuchnęły śmiechem. Oparły się o futrynę drzwi i ledwo stały na nogach.
- Ale tyłeczek ma całkiem ładniusi- uśmiechnęła się Vanessa.
- Ta dziewczyna też ma całkiem fajny tyłek- powiedział Jamie, który właśnie wszedł do pokoju. Dziewczyna, która spała na łóżku, miała długie rude włosy i piegowate plecy, równie jak chłopak była naga i odkryta kołdrą.
Jamie wyminął Rossalię i podszedł do chłopaka i kopnął go lekko w żebra. Chłopak cicho jęknął.
- Fabian, wstawaj i idź ubrać majtki, panienki tu są- po słowach Jamie'go, obudzony wstał. Rossalie szybko zakryła oczy dłonią, cicho chichocząc. Fabian ją wyminął i poszedł do pokoju, który chyba do niego należał.
- Kto to był?- Rossalie zapytała, odsłaniając już oczy.
- To był Fabian Hilson, trener Vanessy i mój- niestety- przyrodni brat.- Jamie wyganiał leżącą na łóżku dziewczynę.
- Ojej, będę ćwiczyć z przystojniakiem- pisnęła Vanessa.- I puścił do mnie oczko, bo byłam na tyle mądra, że nie zakryłam oczu. Żałuj, bo już nigdy go możesz nie ujrzeć bez matek.- Dała kuksańca Rossalie.
Gdy rudowłosa dziewczyna wyniosła się z tego pokoju, nowe uczennice weszły do swojego nowego pokoju. Wjechały walizkami pod samą szafę i zaczęły już się rozpakowywać, gdy zobaczyły jak wygląda ich "mundurek".
Strój składał się z białej koszuli, czarnej marynarki z logiem Akademii, o wiele za krótkiej, czarnej spódniczki mini, zdobionych w różnie wzory rajstopy i bardzo wysokie szpilki. Wszystkiego było po dwie sztuki, nie wliczając sześciu koszul na każdy dzień tygodnia- poza niedzielą. W pokoju były dwie szafy. Jedna po prawej, druga po lewej. Rossalie dostała tę po lewej, ponieważ wybrała łóżko po lewej. Były też dwie komody, w których był również kolejny zestaw stroi i bielizna.
Drugi stój składał się z czarnego, sportowego topu, białej bokserki, która miała nadruk na plecach Nowicjusz 69 Akademia im. P. McLucky- Bokserka wyglądała trochę jak koszulka do gry w football i była na prawdę ogromna-, w zestawie znajdowały się jeszcze bardzo krótkie i bardzo obcisłe spodenki, wysokie, czarne coversy i ciemno-szara bluza z kapturem z rękawami trzy czwarte.
Bielizna była natomiast okropna. Koronkowy stanik, koronkowe majtki i- na szczęście- zwykłe czarne skarpetki, wszystkiego po osiem. Znalazła również piżamę, była on zrobiona równie z czarnej koronki i jak na wzrost Rossalie sięgaja do połowy ud. Niestety nie było do tego spodenek.
Ten dyrektor to jakiś zboczony psychopata, pomyślała Rossalie. Myślała, że ktoś podmienił jej ubrania, ale Vanessa miała takie same zestawy. Na szczęście wzięłam własną bieliznę.
- Rossalie za dziesięć minut, masz zjawić się na sali treningowej numer 4. I przebież się w strój do treningów. Jest w komodzie!- Krzyknął Jamie z małego korytarzyka i najwyraźniej wyszedł.
- O mój Boże, ja mam to założyć?!- krzyknęła Rossalie.
- Mi się podobają- zachwalała Vanessa.
- Ty się ubierasz w takie coś na co dzień- spiorunowała ją wzrokiem.
Rossalie wzięła z komody strój do treningów i poszła do łazienki, by się przebrać.
Pomieszczenie było całkiem duże i nieprzyjemne. Wszystkie elementy były w barwach bieli, czerni i szarości. Osobiście lubiła taki klimat, ale to wyglądało okropnie.
Rossalie przebrała się w wybrany strój. Spodenki ściskały ją przy zakończeniach, a w tej koszulce wyglądała jak w worku na ziemniaki, ale jak taki strój jest wymagany, to musi go założyć.
/\/\/\
Sala treningowa numer 4 była mała, prostokątna i zimna. Na połowie dłuższej ściany były poprzyczepiane, różnego rodzaju bronie, od łuków do najróżniejszych sztyletów. Na ścianie, na wprost drzwi wejściowych, było duże lustro.
Wyglądam całkiem seksownie w tym stroju, pomyślała Rossalie przyglądając się sobie w lustrze.
Na ścianach obok broni i na wprost, były różne tarcze. Na środku sali było poustawiane kilka manekinów, również z tarczami na piersi. Bardziej przy końcu sali, koło lustra były maty do Yogi itp.
Jamie stał przy ścianie z bronią w podobnym stroju do Rossalie, tylko on miał dłuższe spodenki i nie miał topu, który był widoczny, gdy Rossalie podnosiła ręce, ponieważ koszulka miała bardzo szeroko wycięte otwory na ręce.
Rossalie podeszła do trenera.
- Jaką bronią chciałabyś się posługiwać?- zapytał odwracając się do niej twarzą.
- Hmm... Tata zawsze mnie uczył strzelać z łuku, ponieważ mama strzelała i dzięki łukowi tata zawdzięczał jej życie...
- Dobra przestań, nie obchodzi mnie twoja rodzina.- przerwał jej. Zdjął ze ściany drewniany zwykły łuk, który był dla początkujących. Wręczył go dziewczynie, później wziął kołczan z sześcioma strzałami.- Dobra, pokarz co umiesz... Traf z tej pozycji w tamtego manekina.- Wskazał ręką drewniany słup z czerwoną tarczą. Wzięła od niego kołczan, zarzuciła na jedno ramie. Wyjęła z niego jedną strzałę, nałożyła na cięciwę, napięła ją. Ułożyła ramiona w odpowiedniej pozycji i strzeliła w sam środek tarczy. Gdy wyjęła następną strzałę, Jamie nie wiadomo z jaki powodów, pociągnął w dół za jej koszulkę, tak mocno, że się przerwała i Rossalie została w topie.
- A to za co?!- krzyknęła i go spoliczkowała. Tak mocno go uderzyła, że przez chwilę piekła ręka ją. Jamie złapał się za czerwony polik.
- Ta koszulka ci tylko przeszkadzała- powiedział, dziwnie spokojnym głosem.
- To było trzeba mnie poinformować o tym, a nie zrywać jej z mojego ciała!- to zdanie bardzo dziwnie zabrzmiało. Rossalie wycelowała w niego strzałą, ale gdy tylko ją wypuściła, Jamie się na nią rzucił.
/\/\/\
Jak Wam się podoba nowy rozdział? Jest bardzo dziwny i nie wiem czy taki rodzaj pisania Wam się podoba. Jeśli ktoś wyłapie błąd napiszcie, w którym zdaniu, a ja go zmienię. Proszę o komentarze :)
Super.Polecam.10/10.Mega.Żółwiki|The|Best.Black and White Angel <3 :*. Polecam gorąco .Polecam jeszcze raz <3
OdpowiedzUsuńDzięki :)
UsuńCiekawy :*
OdpowiedzUsuńNo a więc bomba te stroje to realy dyrektor zbok za mało sexu wię. Ktoś musi przynim swxi wyglądać XD Jestem nocnym aniołem więc ci powiem że cudo literówek chyba nie ma umieram więc kończe pisz dalej
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
Usuń44 yrs old Dental Hygienist Hobey Edmundson, hailing from Picton enjoys watching movies like Eve of Destruction and Flying. Took a trip to Yin Xu and drives a Ferrari 250 GT California. powinienes to sprawdzic
OdpowiedzUsuń