Rossalie stała na tyłach klubu, do którego zawsze uciekał jej sąsiad Dylan, kiedy się nim opiekowała. Padał deszcz przez co była cała mokra.
Gówniarz, pomyślała. Za godzinę mam oddać go jego rodzicom. Byle by nie był pijany. Wysłała do niego SMS-a z informacją, że czeka na tyłach klubu i jeśli nie zjawi się w najbliższej minucie rodzice obetną mu kieszonkowe.
Po chwili Rossalie usłyszała trzask drzwi. Szarpnęła chłopaka i przyparła do muru.
- Gówniarzu, jeszcze raz...- umilkła, gdyż chłopakiem, którego przyparła do ściny nie był Dylan. Natomiast był to jakiś młody chłopak o blond, zmierzwionych włosach i błękitnych oczach, w których widziała zdziwienie.
- Rossalie, co ty robisz?- Tym razem był to Dylan, który wszedł przez drzwi. Rossalie miała bardzo rozzłoszczoną minę.
- Jeszcze raz uciekniesz z domu, a powiem twoim rodzicom, by ucięli ci kieszonkowe- pacnęła go w tył głowy, tak aż spadła do brudnej kałuży.
- Współczuję chłopie, ale...- odezwał się blondyn.
- Nie wcinaj się, a tak w ogóle to, co ty tu robisz?- podeszła do nieznajomego.
- Ten "gówniarz" ukradł mi pieniądze!- mężczyzna był najwyraźniej pijany.
- Czy to prawda?- Rossalie podeszła do Dylana.
-Kiedy stałem przy barze, podszedł do mnie i się zapytał czy nie chcę 50 dolarów, pomachał mi nimi przed nosem, więc wziąłem.- Dylan z wrogością patrzył na oskarżyciela.
- To mi je oddaj gnojku, nie mam jak zapłacić za taksówkę.- Mężczyzna już zbliżył się do Dylana, gdy Rossalie stanęła między nimi.
- Nie mam, wydałem- Rossalie spojrzała na niego ze zdziwieniem i niedowierzaniem.- Ross, a ty masz?
- Nie, ale możemy pójść do ciebie i mu je oddasz.- popchnęła go lekko w stronę ulicy.
- Mama nie zostawiła mi kluczy- oświadczył.
- Oh... Pożyczę ci. Chodźcie.- Wszyscy razem ruszyli w stronę drogi, Dylan zawrócił jeszcze po czapkę. Chłopak, który lekko się zataczał, przedstawił się jako Jamie.
Dość powolnym krokiem doszli do trzy piętrowego bloku.
- Cholera, zostawiam klucze w środku, a Vanessa na pewno zamknęła i poszła spać. Musimy wejść schodami pożarowymi.- Jamie wydał z siebie zduszony dźwięk.- Wcale nie musisz odzyskać tych pieniędzy, możesz zostać.
Jamie ruszył pewnym, ale pijanym krokiem i asekurując good tyłu wszyscy weszli na drugie piętro. Stali na balkonie, kiedy Rossalie mocowała się z oknem. W końcu Jamie nie wytrzymał i rozbił okno kopniakiem. Trzepnęła go mocno w głowę, a on jęknął i lekko ją rozmasował. Uważając na szkło weszła do środka, a za nią chłopcy.
Zostawiła ich w salonie, a sama udała się do swojej sypialni, by wyjąć pieniądze. Gdy z wyliczoną kwotą wróciła do pokoju, stanęła jak wryta. Jamie był przytulony do Dylana i razem usnęli. Wróciła po cichu do pokoju. Zostawiła pieniądze na komodzie i w ubraniach usnęła na łóżku
/\/\/\
Vanessę obudziło hałas tłuczonego szkła. Zerwała się na równe nogi, ścisnęła ręce w pięści i nauczona samoobrony, powoli wkroczyła do salonu.
Zadziwił ją widok, który ujrzała. Dylan był przygnieciony przez jakiegoś śmierdzącego faceta. Powoli do niego podeszła, szturchnęła go lekko, bosą stopą. Nie poruszył się, ale oddychał.
Złapała go za ręce i wyciągnęła go przez rozbite okno.
- Ten durny bachor znowu przyprowadził przybłędę.- mruknęła pod nosem. Podniosła go lekko do góry.- Jesteś nawet przystojny, szkoda mi cię zrzucać z tych schodów.
Wbiegła z powrotem do swojego pokoju, znalazła kawałek różowej wstążki i wróciła na balkon. Przywiązała ręce faceta do ramy barierki. Zawiązała wstążeczkę na tyle sposobów żeby było można tylko rozciąć ją nożem.
Spokojna, że nie zostanie okradziona, wróciła do domu. Na zegarku wybiła 23.00. Podniosła Dylana i położyła go na kanapę i przykryła kocem w tęczowe kotki. Pod drodze do sypialni zaszła do sypialni swojej współlokatorki i zarazem przyjaciółki Rossalie.
Dziewczyna spała w ubraniu, wyraźnie wykończona po pościgu z młodym. Uśmiechnęła się lekko i wróciła do sypialni.
/\/\/\
Rossalie wstała tuż przed dziewiątą, poszła do kuchni, zaparzyć herbatę. Siorbiąc za ciepłe picie, usiadła przy barku w kuchni. Jej wzrok przykuła dziwna koperta w stosie poczty. Podniosła ją i przeczytała przód.
Do:
Rossalie Black
Macon Street 9/3 Mordwood
Od:
XXXX
Rozerwała kopertę trzęsącymi się rękoma. To był list od Kongresu Łowców. Wyjęła ze środka równie czarną kartkę i zaczęła czytać.
Droga panno Black,
Mam dla Pani przykre wiadomości, ale zostaje Pani przydzielona do innego Łowcy. Jest nim Jamie Williams. Przybędzie do w ciągu najbliższych kilku dni. Jest on zsyłany z samego Marko. (Dołączono zdjęcie Łowcy). Proszę przekazać Pani Vanessie Austin, że ma również nowego współpracownika, również dostanie list.
Z poważaniem
Elinor Foxx.
O mało co nie spadła z krzesła, uwielbiała swoją przyjaciółkę, a teraz miał zastąpić ją ktoś inny...
Wyjęła zdjęcie z koperty. Na zdjęciu był wczorajszy pijak, który usnął u niej w domu. Rzuciła mocno wszystkimi papierami i zauważyła liścik od Vanessy.
Współczuję listu od KŁ.
Ps. Jakiś pijak wszedł do domu, przywiązałam go do barierki :)
Vanes.
Szybko wybiegła, przez nadal rozbite okno. Rzeczywiście, Jamie był przywiązany różową wstążką do barierki. Na policzku miał odciśniętą różową pomadkę Vanessy. Rossalie zaczęła się śmiać.
Gosia mi kazała skomętować więc...
OdpowiedzUsuńFajne
Dzięki :*
UsuńRudzia skomentuje. Nieźle mordo nieźle masz fajny styl i spoko to wszystko wygląda. Ciekawie ciekawie. Mam 2 istotne uwagi :
OdpowiedzUsuń1 piszesz bardzo chaotycznie,
2 jak dla mnie za krótko
ale zapowiada się ciekawie. Czekam na nexsta -Ruda
Dziękuję
UsuńRozwala mnie to. "Przez nadal rozbite okno". Toż to takie dziwne, przecież to okno nie powinno być NADAL rozbite. Popracuj jeszcze, błędów jest sporo. Najlepiej przeczytaj przed udostępnieniem i zastanów się czy jest coś co możesz poprawić. A jest z pewnością. Krytyka rozwija, prawda? Dlatego nie bądź zła. Powodzenia!
OdpowiedzUsuńZapraszam: http://do-kosza.blogspot.com/